Czytaj dalej

Pizza w Pizie

Piza. Wszystko poszło prosto i gładko, odwrotnie niż w przypadku Torre pendente di Pisa – krzywej dzwonnicy i jej historii, którą naprostował włoski inżynier polskiego pochodzenia, choć nie jestem tego do końca pewien, bo mam przeczucie, że zawdzięcza to turystom podpierającym ją rękoma i nogami. Miasto jest niewielkie i bardzo przyjazne turystom. Mieszkańcy potrafią to docenić, bo przecież 10 milionów portfeli wypluwa z siebie tutaj setki milionów Euro rocznie. W dodatku Plac Cudów …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

C-HRapka na więcej czy wystarczy mniej?

Czarna czy z mlekiem? Do tego tłusta babeczka z czekoladą czy wegańskie, buraczane biscotti? W lewo czy w prawo? Medycyna czy teatrologia? Czerwień czy czerń? Pustynia Błędowska czy Kazimierz Dolny? Życie jest sumą wyborów. Dokonujemy ich codziennie. Po czasie okazują się trafione lub chybione. Czy C-HR w luksusowej, ekstra płatnej wersji Selection (po polsku „wybór”) jest wart naszej uwagi? Podoba się czy nie? Test wrażeń. Kazimierz Dolny – to na pewno dobry wybór. Pustynia Błędowska będzie lepsza dla Land Cruisera …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Riomaggiore czy Manarola?

Riomaggiore jest piękne. Bo włoskie, bo naskalne, bo kolorowe, bo tętniące życiem, bo nadmorskie. Ale nie to czyni je wyjątkowym.  Kiedy ilość miejsc parkingowych w miasteczku jest wyczerpana, policja zamyka drogę trzy kilometry przed nim i kieruje ruch do miejscowości obok, do Manaroli. Samochodem nie wjedziecie. Za pierwszym razem mieliśmy szczęście i dojechaliśmy do samego Rio, lecz za drugim zmuszeni byliśmy do odwiedzenia Manaroli. I tu zaczęły się schody. Aby dostać się do Rio, trzeba przejść Via …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Monterosso al mare. Plaża nudystów.

Monterosso al mare. Plaża nudystów. Wstęp przykuwa uwagę? O tym za chwilę. Na zachodnim wybrzeżu, podobnie jak na Sycylii, trudno o piasek na plaży. Dziewczyny lubią kamienie, jedna z nich nawet je kolekcjonuje, robiąc biżuterię i masaże, no świr kompletny. Ja lubię piasek. Im drobniejszy, tym lepszy. Ale dobry zespół potrzebuje kompromisów, nie tylko kierownika kierownicy. Przed przyjazdem dotarłem do końca Internetu i znalazłem plażę pół-na-pół. Pół-piasek, pół-kamienie. A w bonusie taką w strojach kąpielowych i bez. …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Home staging – szkolenie dla IPINT

Tym razem, po Home Liberty oraz Valorze, szkoliliśmy na zlecenie Instytutu Przedsiębiorczości i Nowych Technologii biuro nieruchomości New House. Sześć godzin wystarczyło na omówienie podstawowych informacji o home stagingu i zrobienie kilkudziesięciu fotografii w dwóch aranżacjach wnętrz.

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Jak NIE ZOSTAĆ fotografem mody w 6 krokach

Świadomość, że najważniejszym pragnieniem rozwoju nie jest fotografowanie mody jest podstawą. Jeśli chcesz robić to na przykład wespół z porannym chodzeniem do wkopanej w ziemię budki, z której strzelasz bezkrwawo do wiewiórek — idealnie się składa, bo moda nie zagrzeje u ciebie miejsca. Ta fotografia wymaga poświęcenia, ciągłej pracy z nowym sprzętem, czytania o technikach oświetleniowych, realizacji i ich samodzielnego, autorskiego komponowania. To wir, w który wpadasz wraz z modelami, ludźmi od wizażu, stylizacji, fryzur, producentami, grafikami i innymi. Tu nie odnajdziesz spokoju. …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Włoskie wakacje, czyli jak, gdzie i za ile. Część 1.

Bo Francja już nie ta Przez wiele lat byłem zdeklarowanym frankofilem. Jako nastolatek chciałem jechać do Normandii i fotografować. Pragnienie to urosło gdy przeczytałem jeden z zeszytów serii „Wielcy malarze” poświęcony Monetowi i jego pobratymcom. Normandia kusiła mnie chłodnym klimatem egzystencjalizmu, wołała historiami plaży, na której lądowali alianci wyrzynani bestialsko przez niemiecką obronę. Nic prócz Paryża oraz południowego wybrzeża nie liczyło się bardziej. Klimat, historia i architektura przekonywały mnie do czasu, gdy we Francji zaczęło się źle …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Kręcimy zapowiedź koncertu Roguca. DOBRZE BĘDZIE.

To najpopularniejszy klip skręcony do tej pory przez ekipę #MOKTV w Olsztynie. Prawie 7200 odtworzeń (nie wyświetleń) na Facebooku to lepszy niż przeciętny wynik. W gruncie rzeczy nie ma się co dziwić – piękna, symulująca nagość kobieta malująca sobie coś na twarzy zawsze przyciąga uwagę. Rozczaruję niektórych, ale reporterka Ola (Agnieszka Kołodyńska) nie była naga. Widać to na fotografii poniżej. Długo zastanawialiśmy się, w jaki sposób podejść do tematu zapowiedzi koncertu Piotra Roguckiego promującego jego ostatni album „J.P.Śliwa”. …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Mamy do siebie dystans, czyli klip reklamujący OMF 2016

Tym razem postanowiliśmy wyprodukować spot do XII Otwartych Mistrzostw Fotograficznych Olsztyn 2016 (www.omf.mok.olsztyn.pl). Mateusz, nie wnikając celowo w materię zagadnienia konkursu poszedł na łatwiznę i zbudował scenariusz, kojarząc ze sobą dwa słowa z jego nazwy: „mistrzostwa” i „fotografia”. Z tego połączenia wyszło mu, że akcja toczyć ma się na stadionie. A że wszyscy w MOK TV jesteśmy fanami Monty Pythona, przybraliśmy jako obowiązującą konwencję niepowtarzalnego klimatu beztroskich lat ’70.  Tak oto powstał poniższy klip, dla jednych …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Trzy lata bez telewizji

Minęły trzy lata z okładem. TRZY LATA BEZ TELEWIZJI.  No i proszę: nadal oddycham, żyjąc w nawiasie społeczeństwa z dwojgiem oczu i dwudziestką palców. Wciąż mówię i myślę, umiem odpalić kombajn zbożowy u wuja na wsi i ekspres do kawy u brata. Skóra na twarzy nie odpadła, a dusza się nie zapadła, mimo, że nie używam kremów, a do kościoła dwie ulice stąd dalej mi niż na Księżyc. Ziemia nadal krąży wokół Słońca, nie natknąłem się też na Obcego z anihilatorem w sklepie za rogiem. Umiem …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Photography

Każdy słyszał opowieść o dwóch takich, co ukradli Księżyc. Potem jeden z nich został prezydentem i nie żyje, a drugi żyje, tyle że z kotem. Ale nie o tym. Księżyc przywłaszczyli sobie przy pomocy sieci. Słowem: minimum środków, maksimum zysku. Prostota, a raczej prostackość narzędzi naprzeciw temu, co nie udało się ani Wielkiemu Bratu, ani Wujowi Samowi. A Jackowi i Plackowi – owszem. Księżyc wpadł w ich ręce bez sprzedawania działek, wbijania flag i wiekopomnych haseł wypowiadanych …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

„Pusto ale pełno”. Fotograficzne słowo na niedzielę z Olsztyna. Tydzień 10.

Wykładając fotografię, za każdym razem powtarzam studentom, że mogę ich nauczyć fotografowania, ale nie tworzenia fotografii. Reakcje były dwubiegunowe: od błyskawicznego zrozumienia jednych, po zdziwienie i skargi do dyrekcji drugich, że zaczynam coś kombinować i pewnie mówię to, by usprawiedliwić już od początku swoje lenistwo, podobno wypisane na twarzy. Ale czy ociąganiem się można nazwać wypuszczenie studenckiej braci trzaskającą zimą na Starówkę na cztery godziny i powierzając zadanie zrobienia pierwszych oznak wiosny, samemu zasiadając tymczasem w restauracji przy gorącej herbacie, …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

„Lady Gaga i balans bieli”. Fotograficzne słowo na niedzielę z Warszawy. Tydzień 6.

Jeśli do tej pory nie spotkaliście na swojej drodze nauczyciela fotografii, na uczelni sztuki ĄĘ, na wakacyjnym kursie w otoczeniu nagich, leśnych muz albo pana Włodka — rzemieślnika z Wielkiej Lipy, powiat trzebnicki, musicie mieć pakt z diabłem. Bo tylko oni uczą, że balans bieli jest do wykonania poprawnej, nawet czarno-białej fotografii, konieczny jak litera „a” w słowie „Antarktyda”, podczas gdy jest tak niezbędny jak kompas do lepienia śnieżek. Świat ma różne kolory o różnych porach dnia, a śnieg wcale …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

„Miasto”. Fotograficzne słowo na niedzielę z Olsztyna. Tydzień 1.

Fotografia jest stanem umysłu. Zmienia się wraz z nim na naszych oczach. Cywilizacyjny postęp, egalitarność w miejsce elitarności fotografii, nonkonformizm, nowe formy wyrazu, otwartość granic sprawiają, że po fotografii ubiegłego wieku nie ma ani śladu.   Dzisiejsze odbitki, wolne niczym nasze umysły, coraz częściej zawisają na płotach, w parkach, na ciasnych korytarzach, w zaadaptowanych studiach fotograficznych, halach produkcyjnych, kanałach czy pod wodą (pierwsza w Europie wystawa podwodna była w Olsztynie).   Nie dziwi mnie już …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Kompendium portretu. Część 4 – Portret psychologiczny

Czas na jeden z najtrudniejszych, ale zarazem najwdzięczniejszych służących obrazowaniu człowieka, czyli psychologiczny. Nie bez przyczyny opisuję go w osobnym rozdziale. Zasługuje on na to z racji swoich niepodważalnych korzeni w sztuce, wywodząc się z rysunków na skałach, starożytnej rzeźby i oświeceniowego malarstwa (starożytne się nie zachowało). Portret psychologiczny jest najstarszym rodzajem portretu. Od początku służył przedstawianiu wyjątkowych cech ludzi w oparciu o ich dokonania. Jego zadaniem było zatrzymanie w pamięci współczesnych oraz potomnych tego, co było szczególnym wynikiem …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Jak z uśmiechem nie zostać dyrektorem Biura Wystaw Artystycznych

Trzeci raz w życiu przyszło mi, starając się o pracę, przejść rozmowę kwalifikacyjną. Pierwszym razem rekrutowała mnie międzynarodowa korporacja. Czułem się jak przed maturą: za gardło ściskał mnie Terminator, serce niczym kamień z worka osierdziowego próbował wypchnąć Syzyf, a w kolanach ktoś anonimowo i w akcie dywersji zamontował mi puszek z kaczuszek. Poszło podobno gładko. Skąd to wiem? Bo oprzytomniałem na korporacyjnym szkoleniu tydzień później. Drugiej ścieżki rekrutacji nie pamiętam, bo nie kolekcjonuję złych …

Autor: | Opublikowano:

Czytaj dalej

Mechanicy, tak naprawdę

Czy kiedykolwiek, tak naprawdę, zadzwonił do was mechanik samochodowy z pytaniem: „Czy wszystko, tak naprawdę, z twoim samochodzikiem dobrze? Kółeczko nie odpada? Zaworki się nie poluzowały? A płyniki? Są? Tak naprawdę?” Nie. Daję głowę, że nigdy nie telefonował i nie pytał. Co więcej, jestem tak naprawdę pewny, że jeśli tylko z nim nie sypiacie, nie jest waszym ojcem, nie wisicie mu osiemdziesięciu tysięcy albo wasz samochód nie jest jego, nawet nie ma waszego numeru telefonu. Mają go za to: agenci ubezpieczeniowi, bankowcy i Google. Ci zawsze …

Autor: | Opublikowano: