“I have a dream…”. Fotograficzne słowo na niedzielę z Olsztyna. Tydzień 2.

Aparaty, jakie znamy znikną. Najpierw bioniczne matryce wyprą te oparte na krzemie. Później i one staną się przeżytkiem; ludzkie oko będzie rejestrować obrazy za pomocą mrugnięć oraz aktywowanego mikroprocesora wszczepionego pod skórę i połączonego z mózgiem. Zabieg implantacji będą robić od ręki w marketach mediowych i wyspecjalizowanych, firmowych placówkach producenta.

Zdjęcia będziemy ładować do pamięci komputerów radiowo, wprost z mikroprocesora, a następnie przerabiać je dowolnie przy pomocy myśli i ruchów dłoni w wirtualnej rzeczywistości w programie graficznym oznaczonym wersją CS48. Przy okazji odgonimy parędziesiąt reklam i odbierzemy kilka trójwymiarowych połączeń.

Fotografujące zamierzchłą techniką cyfry opartej na krzemie niedobitki spotykać się będą w piwnicach i urządzać wymyślne pogrzeby aparatów ze zmarłymi ostatnimi pikselami matryc, słuchając przy tym z niedowierzaniem mitycznych bajań starców o ciemni fotograficznej.

A dwa pokolenia później rzeczywistość stanie się nudna. Wirtualny świat opanuje Ludzkie mózgi. Po ulicach zaczną paradować zające i sarny, odbędzie się pokaz mody dla dżdżownic, a niedźwiedzie będą jeździć za kierownicą tira. Ale nikt o tym nie będzie wiedział, bo nie będzie kogoś, kto by to sfotografował.

Zanim to jednak nastąpi, świat kilka razy dopadnie elektroniczny krach i znikną dane z połowy dysków. Przetrwa tylko druk i to on okaże się zbawcą ludzkiej myśli. A ponieważ foto jest robione na świetnym papierze, będzie to jedna z niewielu gazet biorących udział w odtworzeniu fotograficznej kultury i technologii robienia zdjęć.

Abstrakcja? No dobrze, może i przesadziłem z tą cyfrą przy CS.

Post scriptum: Chętnych do dyskusji o fotografii w Olsztynie i poza nim zapraszam na kawę, co tydzień w niedzielę. Możesz umówić się ze mną wysyłając wiadomość.

Paweł Staszak

Autor: | Opublikowano:

Napisz komentarz

Autor: | Opublikowano: