Kompendium portretu. Część 1 – Portret naturalny i pozowany

Od początku istnienia fotografii ludzka twarz i sylwetka są fotografowane w różnych ujęciach. Dziś, w czasach segregacji, temat portretu ujmowany jest szczegółowiej, w siedem typów: naturalny, pozowany, plenerowy, studyjny, artystyczny, reporterski oraz psychologiczny.

Oczywiście czystość rasowa portretu nie jest bezdyskusyjna: reporterski może być naturalnym po części, artystyczny-plenerowym i tak dalej. Omawiane rozróżnienie służyć ma przede wszystkim dokładnemu naświetleniu tematyki. Dziś zajmiemy się portretami naturalnym i pozowanym.

Większość powstających na świecie fotografii portretowych to ujęcia naturalne. Przodują w tym fotoamatorzy, którzy w fotografii nie znaczą wcale „gorsi niż profesjonaliści”. W końcu to oni już na początku XX wieku byli prawdziwymi artystami tworzącymi nowatorską sztukę daleką od pretensjonalnych, wzorowanych na malarstwie zdjęć tak zwanych mistrzów (czytaj: profesjonalistów). Dziś, kiedy trudno stworzyć coś oryginalnego, każdy amator fotografii jest potencjalnym i pożądanym Newmanem, Gierałtowskim, Cartier-Bressonem czy LaChapellem. Dobrze jest w to uwierzyć. W przeciwnym wypadku najlepiej od razu porzucić to zajęcie i zaprenumerować kwartalnik kynologiczny.

Portret naturalny, obok pozowanego, ma tradycję najdłuższą. Fotografujący od zawsze robili zdjęcia najbliższym: żonie, matce, kochance, ojcu, dzieciom i przeważnie był to niepozowany zapis ich naturalności – czegoś, co w nich niewymuszone, niewyreżyserowane, nie uknute. Można powiedzieć, że portret naturalny jest bezpośrednim przeciwieństwem pozowanego. Jeśli pomyśli się o „naturalnym kolorze włosów”, „naturalnym mydle” czy „olejku naturalnym” wiedzieć się będzie, z jakim typem fotografii człowieka ma się do czynienia.

portret studyjny

Portret naturalny jest modny szczególnie dziś w ekologicznej erze dbania o nie testowane na zwierzętach kremy, naturalną, wydobywaną z czterysta siedemdziesiątego drugiego metra pod powierzchnią ziemi wodę, nowe, zdrowsze filtry do ustnika papierosa czy tak zwaną humanitarną śmierć wędliny. „Naturalny” znaczy w reklamie tyle, co „ekologiczny” albo „zdrowy”. Takie wrażenie muszą oddawać właśnie modele i elementy reklamy na zdjęciach: czysta, świeża, niezmącona ponad miarę makijażem cera modelki głaskana strumieniem wody, odświeżona małym dymkiem z papierosa ledwo co pełnoletnia panna czy ekologiczny obrus ubarwiony lśniącą suchą Krakowską z tłem w góry, las albo w radosną modelkę.

Rzecz jasna portret naturalny nie pracuje wyłącznie na potrzeby reklamy. Jest przede wszystkim zapisem jestestwa człowieka w jego czystej, niezaburzonej przepychem formy postaci. To szlachetne ucieleśnienie prawdziwej istoty ludzkiej w dwóch wymiarach.

Jak stworzyć taki portret? Może wydawać się, że to rzecz banalna, bo przecież wystarczy sfotografować w naturalnym środowisku pracy, zabawy, odpoczynku dowolnie wybraną postać z otoczenia, ale ujęcie takie prostym nie jest, bo wymaga współpracy osoby portretowanej. To nie fotografia sensu stricte reporterska, choć i z tym typem ma wspólny proces rejestracji; tyle, że w o wiele mniejszym stopniu. Tu bowiem osoba portretowana wie o znajdującym się blisko fotografie oraz aparacie i świadomie zgadza się na ich obecność. BIERZE WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA EFEKT KOŃCOWY. Podobnie jak w każdym typie portretu, prócz reporterskiego, bo tam całą winę za nieudane ujęcie zwala się na wciskającego spust migawki.

Świadomość modela to nie wszystko. W kreacji jego naturalnego ujęcia powinna ona grać rolę pierwszoplanową, ale nie niepodzielną. Obok niej równie ważna jest umiejętność pary fotograf-model do stworzenia klimatu nie pozowanych scen, wypracowanych układów ciała, wyrafinowanej mimiki. W portrecie naturalnym czuje się lekkość, subtelność, jedwabne połączenie świadomości wykonywanej fotografii z nutą intymnej chwili nie zmąconej istnieniem stresogennego czynnika – aparatu.  Dlatego też portret naturalny w swej ostatecznej formie jest lekkostrawny dla oglądającego. Rzecz jasna, bo i o tym trzeba wspomnieć, niebagatelną rolę w tworzeniu tego dietetycznego obrazu pełni również stylizacja. Skoro to portret naturalny to i ona powinna być nienachalna, a czasem po prostu…żadna. Ma być jedynie przydatnym dodatkiem w stworzeniu portretu jeszcze bardziej naturalnego, odpowiadającemu otoczeniu bądź sytuacji, w jakiej jest on robiony. Jeśli to zdjęcie, dajmy na przykład „śniadaniowe”, czyli poranne, modelka może mieć lekko zmoczone włosy sugerujące, że dopiero wyszła spod prysznica, lekką koszulkę, brak makijażu i sugerujące porę dnia i czynność rekwizyty; byle nie w nadmiarze.

portret studyjny

To samo tyczy się zdjęcia w planie zawężonym bez rekwizytów: twarz powinna być poprawnie oświetlona, bez nachalnego makijażu i stylizacji wskazującej na artystyczne działanie fotografa. Powinna sprawiać wrażenie…naturalnej. Takiego portretu nie musimy robić tylko ładnej, fotogenicznej modelce. Równie dobrze do tego typu zdjęcia nadawał będzie się pan spod sklepu z tanim winem.

W przypadku portretu pozowanego osoba portretowana zmienia się: przyjmuje dowolnie wypracowaną, czasami nienaturalną w ułożeniu ciała POZĘ.

Poza to demonstracja. Świadome i bezpośrednie zaakcentowanie ciałem, ale również mimiką… Właśnie: czego? A dokładniej: w jakim celu?

Portret pozowany jest najbardziej rozpowszechniony w fotografii profesjonalnej i rzemieślniczej. Każde zdjęcie legitymacyjne jest jego przykładem – osoba przyjmuje odpowiednią pozę wymaganą do poprawnego odtworzenia jej fizjonomii. Noga oparta na krzesełku i ręka na podbródku – tak rozpowszechnione w latach 80-tych XX wieku, oraz nienaturalnie powyginane ciała modelek lat 90-tych XX wieku i współczesnych są fotografiami pozowanymi. Wszystko to służy po pierwsze podkreśleniu, że osoba portretowana absolutnie świadomie, czasem nachalnie bądź dostojnie doświadcza aktu fotografowania. Po drugie, co szczególnie widoczne dzisiaj, poza służy w fotografii modowej akcentowaniu reklamowanego produktu, a artystom powyginane, poskręcane ciała modelek – ich twórczym ambicjom tworzenia nowej formy. Aby dobitnie uzmysłowić sobie znaczenie pozy w tego typu twórczości polecam film „Piękna złośnica” Jacques’a Rivette’a z Emmanuelle Béart. Co prawda modelka pozuje tam do obrazu, ale nie ma to większego znaczenia dla zrozumienia sedna tematu.

portret psychologiczny

Portretowi pozowanemu brakuje już tej lekkości, którą włada naturalny. Odbiorca wyczuwa, że model uwikłany jest w spisek mający na celu zdynamizowanie obrazu, wprowadzenie znaków zapytania: po co i jak?

Poza służy celowej ekspresji, bardzo często wskazaniu linii albo fragmentu ciała, elementu nieożywionego na zdjęciu i emocji, jaką przeżywa w sposób fałszywy (sic!) modelka. Podnosi często fotografię do rangi sztuki, czyli tworzenia dla samego aktu tworzenia. Dlatego poza może nie wyrażać niczego poza samym faktem swojego istnienia. Podniesiona ręka z wygiętą w jakikolwiek sposób dłonią nie musi oznaczać czegokolwiek. Może być jedynie czystym, artystycznym zapisem irracjonalnego pomysłu artysty-fotografa.

Obydwa omówione typy portretu, jak przekonuje mnie doświadczenie, bywają najtrudniejszym zadaniem, z jakim przychodzi się mierzyć. Łatwiej już zbudować obraz psychologiczny czy reporterski niż naturalny. Dzieje się tak dlatego, że być naturalnym i bez własnych ograniczeń naturalność sfotografować jest po prostu trudno. Wymyślić oryginalną pozę – również. Cóż, może w plenerze pójdzie łatwiej. O tym – w kolejnej części.

 

Paweł Staszak

Autor: | Opublikowano:

Napisz komentarz

Autor: | Opublikowano: