Pizza w Pizie

Piza. Wszystko poszło prosto i gładko, odwrotnie niż w przypadku Torre pendente di Pisa – krzywej dzwonnicy i jej historii, którą naprostował włoski inżynier polskiego pochodzenia, choć nie jestem tego do końca pewien, bo mam przeczucie, że zawdzięcza to turystom podpierającym ją rękoma i nogami.

Miasto jest niewielkie i bardzo przyjazne turystom. Mieszkańcy potrafią to docenić, bo przecież 10 milionów portfeli wypluwa z siebie tutaj setki milionów Euro rocznie. W dodatku Plac Cudów znajduje się nie w centrum, lecz na północnych obrzeżach Pizy i przewalające się tłumy nie są uciążliwe dla lokalsów.

Parkujemy samochód na jednym z darmowych (sic!) parkingów niewiele ponad 900 metrów od celu, z dala od przeklętej ZTL (strefy ograniczonego ruchu). Jest przyjemnie chłodniej niż wczoraj. Szczęście sprzyja poparzonym ramionom i głupocie.

Wchodzimy na plac. Tak, wieża jest rzeczywiście krzywa. To przedziwne uczucie, gdy widzi się coś, o czym czytało się w podstawówce i czego obraz wyrył się w głowie głęboko niczym symbol świata, na którym się żyje. I oto teraz JEST! I wciąż robi wrażenie.

Zobaczyć można wszystko z zewnątrz za darmo. By gdziekolwiek wejść, trzeba zapłacić. Stajemy w szybko przesuwającej się kolejce, kupujemy bilety, zostawiamy nie chciane przez ochronę plecaki w przechowalni, dajemy się zrewidować przed wieżą, odczekujemy chwilę i rozpoczynamy podejście na szczyt. Od wejścia zaskakuje pochylenie podłogi i pustość wieży w środku. Tak, to dzwonnica, po co miałaby być wypełniona poziomami? Dzwonnik wchodził po ślimakowatych schodach, robił swoje, schodził i ją zamykał. 
Dzisiaj marmurowe schody ścierają (dosłownie!) turyści, dzięki czemu są gładkie i wyżłobione, jakby płynęła tędy przez setki lat woda. 255 stopni i jesteśmy na szczycie, z którego rozciąga się panorama. Jednym słowem, turystyczna nuda.

W tym miejscu uzmysłowiłem sobie, że prócz niej nie ma tu niczego więcej ciekawego i chcę wrócić na plażę.
Piszę to z przekorą, rzecz jasna, bo historie, które skrywają budynki i rzeźby są równie fascynujące, co beztroskie plaże.
Wystarczy chociażby wpisać w Google trzy imiona i jedno nazwisko: Nicola, Giovanni i Bonanno Pisano.

Sponsorem relacji jest piosenka https://www.youtube.com/watch?v=Maa9dwbWtao

 

Autor: | Opublikowano:

Napisz komentarz

Autor: | Opublikowano: